środa, 23 września 2015

SPACERUJEMY... ANNECY PO RAZ...

Lato się kończy. Nawet, gdy w dzień nadal jest dosyć ciepło, poranki są coraz chłodniejsze. Liczba turystów przechadzających się wąskimi uliczkami starego miasta drastycznie spadła (to akurat jest dla mnie plusem). Z dnia na dzień coraz więcej restauracji jest zamykanych, ewidentnie kończy się sezon. Niedługo zostaną tyle te, do których chadzają mieszkańcy.






Pomimo spadku liczby kresek na termometrze, nadal sporo czasu spędzamy z Julką na długich spacerach wzdłuż jeziora. Chociaż codziennie spacerujemy w tych samych miejscach, widoki nadal potrafią zaskoczyć, zrobić ogromne wrażenie. A to poziom wody w jeziorze wpłynie na jej kolor. Innym razem wiatr zagoni chmury w okolice górskich szczytów tworząc tym samym niesamowity klimat. I jak tu nie sięgnąć po aparat i po raz setny nie zrobić zdjęcia. Niby takiego samego, a zupełnie innego…