Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 sierpnia 2015

DIABLICA Z WALL STREET



Książkę autorstwa Erin Duffy przeczytałam już jakiś czas temu, jednak ze względu na wydarzenia ostatnich tygodni nie miałam głowy do napisania czegoś sensownego na jej temat.


Decydując się na zakup ‘Diablicy z Wall Street’, spodziewałam się damskiej wersji ‘Wilka z Wall Street’. Z jednej strony moje przypuszczenia potwierdziły się – przedstawiono brutalny świat pieniądza wraz z jego wszystkimi następstwami (zarówno tymi pozytywnymi jak i negatywnymi) widziany oczyma młodej kobiety. Z drugiej strony – jest to obraz zdecydowanie bardziej naładowany emocjami, przemyśleniami, wewnętrznymi rozterkami, z którymi przyszło się zmierzyć głównej bohaterce.

Alex Garret, bo o niej mowa, już w wieku ośmiu lat wiedziała, kim chce zostać gdy dorośnie. Wzorując się na ojcu, pragnęła rozpocząć pracę w jednej z firm maklerskich mieszczących się przy Wall Street. Jak łatwo zgadnąć, osiągnęła swój cel i wieku 22 lat, tuż po studiach, rozpoczęła pracę w Cromwell Pierce, jednej z najbardziej liczących się w tej branży firm. Jednak, jak to często bywa w życiu, jej wyobrażenia, co do pracy, nie do końca pokrywały się z rzeczywistością. Początkowo Alex musiała znosić złośliwe żarty kolegów, przynosić wszystkim kawę i zapewniać lunch na czas, a w między czasie mogła korzystać z życzliwości członków jej zespołu, obserwować ich pracę i tym samym powoli zdobywać wiedzę na tematy finansowe.

Życie nie wysokich obrotach, prawie codziennie imprezy do późnych godzin nocnych, a do tego całkiem pokaźne kwoty pojawiające się na koncie, sprawiły, że pomimo wiecznego zmęczenia, zaczynała coraz bardziej wsiąkać w ten świat. 
Jak długo była w stanie wynagradzać sobie wysokie tempo pracy szpilkami od Louboutin’a czy dwuznaczne propozycje nachalnego klienta całodniową wizytą w spa? Co dzięki temu zyskała, a co przyszło jej stracić? Ja już wiem :)




TRYLOGIA MIŁOSZEWSKIEGO


Tak jak już wspominałam wcześniej, teraz mam dużo czasu dla siebie i zamierzam go bezlitośnie wykorzystywać tak długo, jak tylko będę mogła!

Jednym z moich codziennych punktów na ‘TO DO LIST’ jest nadrabianie zaległości w czytaniu. Na pierwszy ogień poszła trylogia Zygmunta Miłoszewskiego – ‘Uwikłanie’, ‘Ziarno prawdy’ i ‘Gniew’ (przyznaję się, nie wszystkie trzy książki miałam w planie przeczytać od razu, ale po lekturze pierwszej z nich po prostu musiałam sięgnąć po pozostałe).  Zygmunt Miłoszewski jest dla mnie mistrzem kryminału. W niesamowity sposób opisuje losy swoich bohaterów, trzymając czytelnika w napięciu do ostatnich stron książki. Czułam się, jakbym to ja, krok po kroku, próbowała rozwikłać tajemnice popełnionych zbrodni. Jakbym to ja zbierała poszczególne materiały dowodowe, aby poskładać rozsypane puzzle w jeden obrazek i tym samym wskazać sprawcę. Wraz z kolejnymi rozdziałami czułam, że rozgryzam system i jestem na tropie mordercy, gdy niespodziewanie sprawy przybrały zupełnie inny obrót, zaskakując zakończeniem.
Głównym bohaterem wszystkich trzech książek jest prokurator Teodor Szacki –zrzędliwy mężczyzna w średnim wieku. Narzeka na pracę, żonę, córkę, otaczających go przechodniów czy pogodę – krótko mówiąc, narzeka na wszystko. Jednocześnie nie może bez tego wszystkiego żyć. Akcja poszczególnych książek nie ma ze sobą nic wspólnego – rozgrywają się w innych miastach, popełnione są inne zbrodnie, motywy również nie są ze sobą powiązane. Jedyne, co je łączy to postać prokuratora, guru w swojej dziedzinie, bez którego błyskotliwego intelektu i niesamowitego kojarzenia faktów nie udałoby się rozwiązać opisanych zagadek.


Pierwsze dwie książki trylogii doczekały się swoich ekranizacji. ‘Uwikłanie’ podobno okazało się ogromną klapą – podobno, gdyż sama filmu nie oglądałam. Zaś ‘Ziarno prawdy’ swoją premierę miało 30 stycznia. Ja mam w planach wybrać się do kina. A Wy?