poniedziałek, 24 sierpnia 2015

BABY SHOWER

Baby Shower, ‘Prysznic Prezentów’ - czyli przyjęcie organizowane na cześć dziecka i przyszłej mamy, podczas którego oboje zostają obdarowani prezentami, nie jest szczególnie popularny w Polsce. A szkoda, gdyż jest to moim zdaniem świetna okazja do spotkania z koleżankami jeszcze zanim maluszek pojawi się na świecie, do wymiany doświadczeń na temat macierzyństwa czy zwykłych rozmów niezwiązanych  z ciążą i opieką nad dzieckiem.



Mój Baby Shower odbył się dwa tygodnie przed planowaną datą porodu. Od początku do końca został zorganizowany przez przyjaciółkę. Poza zapewnieniem miejsca do spotkania nie musiałam się niczym martwić. Dziewczyny przyniosły przepyszne jedzenie, zadbały o odpowiednią oprawę wizualną, a do tego zaskoczyły różnorodnością prezentów zarówno dla Julki jak i dla mnie.


Jako, że przyszła mama musi się zdrowo odżywiać, dziewczyny postawiły na owoce i warzywa. Seler czy tortille maczane w humusie smakowały wyśmienicie. Owocowe szaszłyki oblane czekoladą cieszyły nie tylko oko, ale i podniebienie. Do tego pyszne czereśnie i koktajl arbuzowy… na samo wspomnienie cieknie mi ślinka J Kropkę nad ‘i’ postawiły urocze babeczki, od których nie można było oderwać wzroku.




Nie tylko z jedzeniem dziewczyny trafiły w dziesiątkę. Prezenty, których ilość mnie zaskoczyła, okazały się bardzo przydatne i różnorodne - ciekawe skąd wiedziały co przynieść, skoro żadna nie ma jeszcze doświadczenia w tej kwestii ;)

Poza ubrankami dla maluszka, w torebkach znalazły się m.in. kosmetyki, rożek, album na zdjęcia, okrycie kąpielowe, śliniaczki, smoczek czy butelka.



Pomimo, że nie jestem wielką zwolenniczką wplatania zagranicznych zwyczajów do naszego codziennego życia, popieram pomysł organizacji Baby Shower. Dla kobiety, której życie ma się wkrótce zmienić o 180˚, jest to świetna odskocznia i poczucie wsparcia ze strony najbliższych. Nie chodzi o przyniesione prezenty czy jedzenie, ale wspólnie spędzony czas, za co bardzo DZIĘKUJĘ!