wtorek, 25 sierpnia 2015

ROAD TRIP part 1

Annecy, ze względu na swoją lokalizację, jest świetną bazą wypadową na jednodniowe wycieczki. W pobliżu znajdują się:
- Lyon - 145km
- Genewa - 41km
- Grenoble - 107km


Niestety, ja nie pojechałam tam na wakacje. W tygodniu pracowałam do godziny 17-18, więc poza spacerami po Annecy, podróże do sąsiednich miejscowości nie wchodziły w grę. Postanowiliśmy to sobie wynagrodzić w weekend i zaplanować trochę dłuższą wycieczkę.



Transport publiczny we Francji jest bardzo drogi. Po sprawdzeniu ewentualnych kosztów, zdecydowaliśmy się na wypożyczenie samochodu. 

Wyruszyliśmy w piątek po pracy ok. godziny 18:00. Nie śpieszyło nam się. Wiedzieliśmy, które miejscowości chcielibyśmy odwiedzić, a czas, jaki nam to zajmie nie robił większej różnicy. Zatrzymywaliśmy się na piknik i gdy coś nas zainteresowało i chcieliśmy się temu bliżej przyjrzeć.

Pierwszy postój był dosyć szybko - w Aix-les-Bains. Miejscowość położona jest nad jeziorem Bourget. Aix-les-Bains jest znanym we Francji uzdrowiskiem oraz słynie ze sportów wodnych i zimowych.




Kolejny raz zatrzymaliśmy się w Sisteron, zwanym Bramą Prowansji. Trzeba przyznać, że całe miasto wygląda jak jeden wielki zabytek. Nad miastem góruje cytadela, przepięknie oświetlona nocą. Wąskie, brukowane uliczki wprawiają w niesamowity klimat, do tego Rocher de la Baume wręcz zwisający nad rzeką Durance.








Jedyne, co mnie rozczarowało – miałam wrażenie, że trafiliśmy do miasta wymarłych. Godzina 22:00 a na ulicach żywej duszy nie można było spotkać. Wszystkie knajpki pozamykane, nawet w restauracji hotelowej nie mogliśmy zamówić kawy.

Jako, że dla nas godzina była jeszcze młoda, ruszyliśmy w dalszą drogę. Po drodze zatrzymaliśmy się w całodobowym zajeździe. Do Castellane zajechaliśmy ok. 1:00 w nocy i tam postanowiliśmy przenocować. Rannym ptaszkiem to ja nigdy nie byłam, ale tym razem pobudka o 7:00 rano nie była dla mnie problemem. To, co ukazało się naszym oczom podczas przechadzki po miasteczku, wynagrodziło wszystkie trudy dnia poprzedniego. Przepiękne góry otulone poranną mgłą, która z każdą minutą stawała się coraz delikatniejsza. Miasto budzące się do życia. Straganiarze rozkładający stanowiska na targu. Pani na rowerze z koszykiem wypełnionym lawendą, Smak kawy i quiche na świeżym powietrzu, Życzliwe uśmiechy mieszkańców. Tam czas się zatrzymał.