wtorek, 25 sierpnia 2015

ROAD TRIP part 2

Mimo, że Castellane zrobiło na nas ogromne wrażenie i moglibyśmy jeszcze długo delektować się spokojem i urokiem tego miasta, ruszyliśmy w dalszą drogę.

Specjalnie ustawiliśmy GPS, żeby omijał autostrady i drogi szybkiego ruchu, abyśmy mogli cieszyć się klimatem miejskich, a czasem nawet wiejskich dróg. Radio grało francuskie przeboje, dookoła krajobraz rodem z komedii romantycznych. Sielanka!
Wspinaliśmy się po krętych górkich drogach, aby kilometr dalej zjechać w dolinę. Mijaliśmy pola słoneczników, plantacje oliwek oraz winnice. Każdą z winnic można było zwiedzić za darmo, przespacerować się pomiędzy winoroślami, a na koniec (już za opłatą) delektować się smakiem wyprodukowanego tam wina.







Zwieńczeniem naszej podróży było Lazurowe Wybrzeże. Zajechaliśmy do Saint-Tropez, gdzie luksus aż bił po oczach. Tylu ferrari, lamborghini itp. w jednym miejscu nigdzie nie widziałam. W Saint-Maxime mogliśmy cieszyć się plażą i pięknym widokiem na Saint-Tropez, jednocześnie unikając tłumu turystów. Jednak najbardziej przypadł nam do gustu Port Grimaud, zwany mini Wenecją. Nie ma tam starych domów czy zabytków, za to jest mnóstwo kanałów, mostków, pięknych jachtów, restauracji.